Nowy światopogląd.
Witam ponownie wszystkich.
Chciałbym się podzielić spostrzeżeniami, jakie towarzyszą mi, w trakcie mojej drogi do bycia programistą.
Gdy zaczynam myśleć już o zmianie pracy i zdobyliśmy troszkę informacji na ten temat. Zachodzi bardzo ciekawe zjawisko, które można przyrównać do otwierania szerzej oczu. Chodzi o nie tyle zmianę poglądów, ale zaczynam dostrzegać znacznie więcej niż kiedyś. Nie chodzi oczywiście że poprawił się nam wzrok, ale inaczej zaczynam podchodzić do problemów, które się przytrafiają w pracy. Jest tak ponieważ zaczynamy porównywać to jak jest jest z tym co może być, gdy zmienimy zawód. Np. Wcześniej nie dostrzegaliśmy tego że, może być nam lepiej w pracy choc by przez to jakie podejście do nas będą mieli inni ludzie. Jak przestajemy myśleć tak jak ktoś nam powiedział.
W moim przypadku przestałem słuchać rady i argumentu, który mega częstego pojawia w polskim górnictwie. "A przerobisz jeszcze tyle i tyle lat i będzie emerytura." Prawda jest też taka, że właśnie ten argument trzyma głównie większość ludzi w górnictwie. Osobiście to przestało do mnie przemawiać, ponieważ przestało mi się to kalkulować. Wcześniejsza emerytura to nie jest żadne zbawienie. To dalej nie prowadzi to rozwoju, anie polepszenia swojego bytowania. Nie daje nawet lepszych pieniędzy ale gorsze. Daje jedynie to, że jako emeryt gdy podejmie się kolejną pracę, to ma się więcej zarobione i bardziej wywalone na problemy. Ale i tak trzeba dalej pracować aby zarabiać. Jedynie co to możemy się nie przejmować tym że porzucimy pracę, bo zawsze będą pieniądze z emerytury, wiec nie musimy harować. Ale na tej emeryturze to nie jesteśmy nic do przodu. Więc stwierdziłem, że to już się nie kalkuluje i nie motywuje mnie już do zostania w branży górniczej.
Dodatkowo jeżeli chce się zarabiać "dużo" w górnictwie to jako pracownik fizyczny nie mamy co liczyć na pieniądze. Są ona tylko dla tych, co najwięcej ryzykują własnym życiem. Na przykład ratownik górniczy lub praca na wydobyciu gdzie też jest niebezpiecznie, a nie koniecznie lepsze pieniądze są z tego. Więc kolejne pytanie się rodzi, czy warto podejmować tak duże ryzyko, aby mieć więcej, jak gdzieś indziej na świeci bez ryzyka życia i zdrowia ludzie zarabiają lepiej? Tym że nawet gdy my podejmiemy wyzwanie i zaczniemy się uczyć to możemy też być jednym z tych ludzi co lepiej bez niebezpieczeństw zarabiają lepiej? To naprawdę zaczyn dawać dużo do myślenia. A takich porównań za czasem rodzi się coraz więcej i więcej. W ten sposób, przez sam porównywanie zmienia się podejście, do pracy.
Oczywiście mam świadomość że ja to przedstawiłem tylko z perspektywy pracownika fizycznego. A nawet jako dozór w kopalni też szału nie ma. Stres, mobbing i niskie płace, wcale nie są mega zachęcające. Użeranie się z załogą i przełożonymi nie jest fajny zajęciem, do tego ciążąca odpowiedzialność i to za niskie wynagrodzenie. Po nie ma co słuchać, że w górnictwie się dużo zarabia. Jedynie kto zarabia dużo to od dozoru wyższego, kierownictwo i armia przydupasów zarobi. Bo "bez wazeliny", nie dostaniesz na dobre stanowisko, ani nie zarobisz. Trzeba mieć tak zwane "plecy", czyli poparcie od kogoś wyżej. To jest niestety dołujące, bo nawet twoje umiejętności przestają się w takim wypadku nawet liczyć. Do tego jest kolejna sprawa, która często też się objawia. To że zrobisz coś więcej, to nie znaczy że też więcej zarobisz, bo wystarczy że ktoś Cię nie polubi i będziesz cały czas tkwić. Choć starają Cię jakoś lepiej wynagrodzić gdy się starasz, tak naprawdę nie ma tego dużo. A na wypłacie mogą Ci to jeszcze obciąć.
Kolejna rzeczy, która sprawia że jeszcze to nasze poszerzanie poglądów się powiększa, to współpracownicy. Czasami poprzez ich rozmowę z nimi, dochodzi się do wniosku, że to wszystko jest zacofane. A najlepiej do takiego różnych rozważań i konkluzji dochodzi gdy obserwujemy ich zachowanie. Gdzie w górnictwie i pewnie innych zawodach, najlepiej to określić jako umysłowa patologia i ciemnogród. Bo jak tu pracujesz to, bądź jak inni, lub tak musi być. Nic zmian na lepsze. A bywa tak że jest jeszcze gorzej. Zastój w rozwoju i to różnych powodów, np. obyczajowych, albo wiecznie robienie jednego i tego samego. Domyślam się że że ten drugi, powód dotyka ludzi nie tylko w górnictwie ale i innych branżach. Jak się raz czegoś nauczysz to wystarczy abyś to robił cały czas. Gdy już coś umiesz i jesteś dobrym fachowcem, no to musisz się liczyć z tym że będziesz wykorzystany i będziesz miał pracy więcej a nie koniecznie pieniędzy więcej.
Więc zaczyna się sumowanie. Obliczanie wartości, pracy do zarobków. Do tego też dochodzą rzeczy, które Cię motywują i demotywują. W pewnym momencie, po głębszych przemyśleniach, oraz z tym co zdołało się doinformować o pracy w branży IT, mamy przebłysk. I zaczyna nam się wyświetlać inna droga życia, taka jaśniejsze światło w tunelu. Po uzyskujesz odpowiedź, na pytanie: Po co mam się tak męczyć, za to i za to." W ten sposób również zyskujemy motywację do działania.

Komentarze
Prześlij komentarz